Dokąd zmierzasz, Polsko?
poniedziałek, luty 11th, 2008Poranna kawka o 10.30 w biurze. A za oknem poranne piwko…
Luk zrobił zdjęcie panu już po konsumpcji. Klasyk gatunku–czerwona „polska” bluza, dresik i klapki oraz obowiązkowo białe skarpetki.
Poranna kawka o 10.30 w biurze. A za oknem poranne piwko…
Luk zrobił zdjęcie panu już po konsumpcji. Klasyk gatunku–czerwona „polska” bluza, dresik i klapki oraz obowiązkowo białe skarpetki.
Śpieszę donieść, że od poniedziałku zaczyna się mój długo wyczekiwany urlop
. Tak więc redagowanie Koncentratu w ciągu dwóch najbliższych tygodni zostanie ograniczone do minimum. A właściwie to może nawet i do zera.
7.08.2007. Późne popołudnie. Park pod Pałacem Kultury.
Spacer z żoną i córeczką. Pozorny spokój. Do jednej z fontann przy której siedzimy dolatuje zapach pobliskiego Toy-Toya. Przy toaletach dwoje Rosjan, kilka osób „po spożyciu” z pobliskiego pubu pod chmurką. Nagle podbiega do nas ogromny wilczur. Bez smyczy i kagańca. Oliwia zauważa: Piesek!. Chwiejnym krokiem podchodzi jego właścicielka. Ok. 40–ski. Tzw „Indianka” .lub ”Czerwonoskóra”. Jak kto woli. Nakazuje psu wejście do fontanny. Pies ignoruje polecenie. Biega dookoła obwąchując wszystkich. Jest podniecony.
Opuszczamy to miejsce. Udajemy w stronę fontanny opodal. Oliwia ok 20 metrów przed nami. Nagle, jakby spod ziemi, wyłania się młody rowerzysta na swoim wypasionym bmx-ie. O mały włos nie potrąca Oliwii. Od wypadku dzielą ją jedynie sekundy. Mała zatrzymuje się, co prawdopodobnie ratuje jej zdrowie a może i życie. Mija krótka chwila. Chłopak odjeżdża, jak gdyby nigdy nic. Dołącza do grupki znajomych. Na tyłach pomnika Korczaka urządzają skocznię. Doskonałe miejsce na rowerowe popisy.
Z dziwną ulgą wsiadamy do samochodu. Nawet przeprawa przez kompletnie zakorkowane centrum wydaje się kojąca.
Droga Pani Prezydent Warszawy! Zapraszam na spacer z rodziną – do parku.
– Tato, tato… księżyc!
– Gdzie córeczko? Przecież jeszcze jest dzień…
– Tutaj. Zobacz.

Autentyczna historia, która przydażyła się dzisiaj mojemu koledze. Oto odpowiedź, którą wystosował do działu HR.
Szanowni wszyscy!
Dostałem właśnie telefon z działu HR z prośbą o ksero aktu zgonu mojej cioci, na której pogrzebie byłem jakiś czas temu - na swoje nieszczęście wypisałem tego dnia urlop jako okolicznościowy.
Nie chciałbym komentować tej sytuacji bo mam wrażenie, że każdy zrobi to we własnym zakresie, radzę jednak wszystkim, którym może zdarzyć się pogrzeb w rodzinie… by wzięli tego dnia urlop wypoczynkowy
.
Ja natomiast bardzo proszę dział HR o zmianę błędnie wypisanego urlopu na wypoczynkowy, czy też jaki tam potrzeba by wszyscy byli zadowoleni.
Osłupiały
Franciszek Toeplitz
Bez komentarza.
Franek, dzięki za zgodę na publikację maila.