7.08.2007. Późne popołudnie. Park pod Pałacem Kultury.
Spacer z żoną i córeczką. Pozorny spokój. Do jednej z fontann przy której siedzimy dolatuje zapach pobliskiego Toy-Toya. Przy toaletach dwoje Rosjan, kilka osób „po spożyciu” z pobliskiego pubu pod chmurką. Nagle podbiega do nas ogromny wilczur. Bez smyczy i kagańca. Oliwia zauważa: Piesek!. Chwiejnym krokiem podchodzi jego właścicielka. Ok. 40–ski. Tzw „Indianka” .lub ”Czerwonoskóra”. Jak kto woli. Nakazuje psu wejście do fontanny. Pies ignoruje polecenie. Biega dookoła obwąchując wszystkich. Jest podniecony.
Opuszczamy to miejsce. Udajemy w stronę fontanny opodal. Oliwia ok 20 metrów przed nami. Nagle, jakby spod ziemi, wyłania się młody rowerzysta na swoim wypasionym bmx-ie. O mały włos nie potrąca Oliwii. Od wypadku dzielą ją jedynie sekundy. Mała zatrzymuje się, co prawdopodobnie ratuje jej zdrowie a może i życie. Mija krótka chwila. Chłopak odjeżdża, jak gdyby nigdy nic. Dołącza do grupki znajomych. Na tyłach pomnika Korczaka urządzają skocznię. Doskonałe miejsce na rowerowe popisy.
Z dziwną ulgą wsiadamy do samochodu. Nawet przeprawa przez kompletnie zakorkowane centrum wydaje się kojąca.
Droga Pani Prezydent Warszawy! Zapraszam na spacer z rodziną – do parku.